Montepulciano d’Abruzzo Denominazione di Origine Protetta, rocznik 2014, w cenie 11,99 PLN za butelkę (0,75 litra), zakupione w Lidlu, Białystok (czerwone wytrawne, szczepy: montepulciano). Butelkowane przez tajemnicze (brak danych) V.E.B. Colombara – Bardolino Włochy.
Chociaż dzień nie nastraja do radosnych wygibasów, nie powstrzymam się i zacytuję: „zmarł szczęśliwy”, takie bowiem dictum usłyszałem dziś z daleko włączonego telewizora, który u mnie robi za radio. Otóż nowomowa wytworzyła nowomyślenie. Po takiej śmierci łatwiej będzie oceniać wina i blogerstwem zajmować się i czekać na przepowiedziany przez Babę Wangę koniec Europy. Po takim dictum nie straszne już będą pomysły zewsząd atakujące i mokre zimno za oknem.
Przygody z winem w dyskontach są, w moim przypadku, przygodami z tym, do czego mam dostęp, trudno mi przecież oceniać arcydzieła, które zwykle są ode mnie odległe o jakieś 500 km. Nieoceniony kolega bloger uzna z pewnością, że dotknąć trzeba, jak niewierny Tomasz, podniebieniem własnym, a nie zdawać się na sieć, podejrzewa, bowiem, że lenistwo jest przyczyną braku ochoty, niestety, jednak, trudno jest starcom fruwać po świecie, chociaż w myślach własnych i snach śmigają oni w przestworzach, aż miło. Lidl i Biedronka są teraz za rogiem, POLOMarket już – zimą – nie, najbliższy jest 80 km ode mnie. Latem przenoszę się na wieś, tam zaś mam obok właśnie POLOMarket. W obu przypadkach żadnych piwnic i winnic w okolicach nie uświadczę. Zdając się na to, do czego mam dostęp, w naturalny sposób zderzam się ze społeczną rzeczywistością i logiczne są moje pretensje wobec sytuacji, w jakiej Powiatowa znalazła się po transformacji latach dwudziestu. Na szczęście, być może dzięki również mojemu pisaniu, dyskonty zaczynają się starać i można niekiedy spotkać w nich tanie arcydziełka.
