La Torraccia Montepulciano d’Abruzzo Denominazione di Origine Controllata, rocznik 2021, w cenie 16,99 PLN za butelkę (0,75 litra) zakupione w markecie Biedronka w Prostkach (czerwone wytrawne, szczepy: montepulciano d’Abruzzo). Wino butelkowane przez Duca di Saragnano – Włochy.
To nie zlewki. To całkiem przyjemne wino, które wcale nie udaje tego, czym nie jest i na podniebieniu pozostawia długie wspomnienie kwaśnej wiśni, ale takiej dobrze dojrzałej. Lekko ściąga w cierpkości swojej, dziąsła prężą się więc jak cięciwa i podrażnione uruchomić mogą jakieś głęboko ukryte zakamarki w pamięci. Te zaś dotyczą sukni mocno czerwonej, czy może raczej jej braku na ciele młodym, a twarzy, niestety, nie mogę sobie przypomnieć. Ot igraszki starca z własnymi wspomnieniami.
Tutaj jednak wypadałoby inaczej. Kamera na werandę ze stolikiem zastawionym, flaszka z białym catarratto, albo inzolia, na talerzu mątwa, czy inna pasta. A może o wiele dalej na Północy, gdzieś w Sejnach pod synagogą stolik, przy którym inspektor Horbieluk dopija herbatę z cytryną? Montalbano, czy Horbieluk? Co lepiej? W każdym razie powinna być flaszka. Z winem.
Do każdej flaszki jakaś historia, mniej lub bardziej wyimaginowana, niezupełnie związana z uprawą, szczepami, rynkiem. Powstała gdzieś z tyłu głowy, w której wino to tylko didaskalia. W końcu rzeczywiście wino to tylko didaskalia, chociaż niektórzy, zapomniawszy o tym, z flaszek budują pomniki.
Inspektor Horbieluk dopija herbatę. Gdzieś w tle samochód z ciemnymi szybami i uporczywie wlepione w inspektora oczy. Co więc ma stać się, jeśli pójdę w taką historię? A może każde z nas pójdzie swoją drogą i doprowadzi inspektora do nieuniknionego końca? Nie wiem nic, chociaż wracając do tematu, o La Torraccia Montepulciano d’Abruzzo też niewiele wiadomo. Szczerze mówiąc, dochodzę do wniosku, że flaszkę wymyślono specjalnie dla polskiej Biedronki, nie do końca rozumiejąc implikacje nalepek z pochwałami Maroniego. Tak to jest z włoskimi flaszkami. Zawsze niedopowiedzenia.
